Homeopatia jest OK - finansowa strona projektów web 2.0
26 Lut 2007, 16:30 Krzysiek Helak
Tagi web 2.0 serwis społecznościowy homeopatia styl życia finansowanie empathy interactive
Jakiś czas temu dyskutowaliśmy pod blogiem T. Szera o wymiarze finansowym serwisów społecznościowych (http://biznes.net/blog/59/2007/01/09/jak-monetaryzowac-web-2-0) i zasygnalizowałem wtedy małe info o tym, jak to może wyglądać w Polsce. Wprawdzie na tekst na temat serwisu, który wtedy miałem na myśli przyjdzie nam jeszcze tu zaczekać, ale w tzw. międzyczasie (matko boska, kto taką kaleką konstrukcję gramatyczną wymyślił?) ruszył inny serwis "webdwazerowy", o którym tutaj warto chyba wspomnieć w tym kontekscie.
Serwis (a właściwie cała akcja marketingowa, której ten serwis jest rdzeniem) nazywa się "Homeopatia jest OK" i został niedawno uruchomiony przez moją macierzystą agencję Empathy Interactive.
Witryna http://www.homeopatiaok.pl jest przykładem na to, że nie każdy projekt z tego nurtu musi w ogóle zarabiać na siebie w bezpośredni sposób, choć wymiar finansowy tego przedsięwzięcia nie jest tu bez znaczenia. Sama witryna jest non-profit, jej właścicielem jest zresztą Polskie Towarzystwo Homeopatii i Homotoksykologii, najistotniejszy tu jednak jest planowany efekt długofalowy. Ten serwis ma nie tylko skupiać wokół siebie społeczność zainteresowaną zagadnieniem homeopatii, ale raczej zainteresowanych zdrowym stylem życia w ogóle - na stan zdrowia ogromny wpływ mają przecież i stan psychiczny i styl życia, stres etc.
Niecierpliwych uprzedzam, że już tłumaczę, dlaczego przynudzam o tym wszystkim: przede wszystkim chcę uprzedzić zarzuty o tym, że ktoś sobie wymyslił coś modnego, albo o tym, że bez sensu jest pisanie masy blogów o homeopatii. Wybór serwisu społecznościowego jest tu wbrew pozorom bardzo zasadny: homeopatia jest często krytykowana przez jej przeciwników, a to miejsce ma pozwolić na wymianę doświadczeń tysiącom ludzi, którzy czują się często zagubieni w masie informacji, rozczarowani głównym nurtem medycyny, to miejsce wreszcie ma za zadanie pomóc walczyć ze stereotypami i pomóc w zmianie wizerunku dziedziny nierzadko kojarzonej z jakimś "szamaństwem".
No dobra, a gdzie odniesienia do "monetaryzacji web 2.0"? PTHiH planuje, że będzie to kampania długotrwała, obliczona na wiele miesięcy, a nawet lat - per saldo poprawa wizerunku homeopatii zapewne przyniesie zwiększenie przychodów firm produkujących środki homeopatyczne, podkreślam jednak, że w tej akcji i w serwisie nie ma nawet cienia sugestii, ani podtekstu handlowego, szczególnie że serwis www.homeopatiaok.pl jest wprawdzie najważniejszym, ale nie jedynym elementem kampanii. Nie każde przedsięwzięcie przeciez musi bezpośrednio zarabiać na siebie...
Kompletne case study projektu znajdziecie tutaj: http://www.empathy.pl/pl/klienci/case_studies/homeopatiaok/index.html - polecam, wiele wyjaśnia.
Ciekaw jestem Waszych opinii na temat takiego zastosowania "web 2.0" w praktyce. I od razu proszę aktywistów wszelakich i Niezłomnych Bojowników o Prawdę Jedyną o to, aby nie dyskutować o homeopatii jako takiej, ale o sensie istnienia społeczności w tym kontekscie (czyli poprawy wizerunku branży, firmy, zjawiska i wymianę doświadczeń).
I proszę nie zabijać posłańca :)
26 Lut 2007, 16:30 Krzysiek Helak
Tagi web 2.0 serwis społecznościowy homeopatia styl życia finansowanie empathy interactive
Ocena: 0,00
Liczba ocen: 0,00
Dodaj komentarz Komentarze czytelników
8 komentarzy [obserwuj nowe]
Wioletta Reluga @ 2007-02-27 15:47:16
kurde :-) "ukradłeś" mi temat :-)
chciałam napisać o homeopatii w kontekście modelu biznesowego, który się nazywa JAWNE ZARZĄDZANIE
ale co tam, byleś pierwszy :-)
Tomasz Szer @ 2007-03-01 15:07:47
Ponieważ poczułem się wywołany do tablicy, a zatem wrzucę swoje 3grosze.
Nie wiedziałem o tym, że w Polsce buduje się społeczność zebrana wokół homeopatii. To chwalebne i tak dalej. Obalanie mitów, informowanie i budowanie pozytywnego wizerunku branży jest według mnie dobrze zaprojektowaną strategią marketingową (co do tego zgoda).
Tylko nadal jest pytanie gdzie twórcy portalu widzą w tym pieniądze.
Zastanawiam się nad modelem biznesowym, ale go nie widzę. Nie mogę się zgodzić, że jest to próba monetyzacji Web2.0.
Nie jest moim celem krytyka portalu. Raczej chcę wskazać, że ten przykład nie za bardzo się nadaje.
Krzysiek Helak @ 2007-03-01 16:08:43
Chciałem właśnie pokazać, że serwisy web 2.0 nie muszą być same w sobie maszynką do zarabiania pieniędzy - mogą być (jak jest w ww. przypadku) narzędziem służącym długoterminowej budowie zaufania (i to niekoniecznie do producenta, ale do zagadnienia lub branży), co per saldo może przynieść wymierne korzyści finansowe w postaci choćby zwiększonych obrotów.
Dla firmy takiej, jak chociażby właściciel Biznes.net czy GL, działaność serwisu społecznościowego jest w pewnym sensie celem samym w sobie. W przypadku witryny www.homeopatiaok.pl jego istnienie jest tylko jednym z elementów szerszej strategii i sam w sobie pieniędzy nie ma i nigdy prawdopodobnie zarabiać nie będzie. Cięzko tu też mówić o medelu biznesowym w odniesieniu do takiego projektu, bo znowu jest on jedną z wielu części tego modelu.
Tomasz Szer @ 2007-03-02 08:46:17
Jeśli przyjmie się do wiadomości, że funkcją serwisu homeopatiaok.pl jest wspieranie marketingowych działań firmy zaangażowanej w propagowanie swoich produktów, to zgoda.
Jednak nie mieszałbym do tego Web2.0. W danych czasach (Web1.0) pewnie w miejsce portalu powstałoby forum, a jeszcze wcześniej lista dyskusyjna. Takie czasy, że zmiania się medium.
Następna rzecz, to wykorzystanie Web2.0 do zarabiania pieniędzy.
Możliwa jest działalność charytatywna wykorzystująca Web2.0 jako hasło przewodnie i jest na to wiele przykładów. Ale w końcu wyczerpią się budżety, czy możliwości finansowania i co wtedy.
Jesli nie będzie zasilania, to daleko się nie ujedzie, a co dopiero o rozwoju, czy nawet samym podtrzymywaniem życia tak zbudowanych społeczności.
Mimo wszystko optuję za tym, aby jednak widzieć w Web2.0 maszynki do zarabiania pieniędzy. Może jestem trochę skrzywiony myśląc, że każdy kto mówi o Web2.0 ma gdzieś z tyłu głowy górę pieniedzy jaką może potencjalnie zarobić.
Na marginesie:
Ciekaw jestem opinii Michała Fabera i jego wizji co do przyszłości biznes.net
Krzysiek Helak @ 2007-03-03 02:32:16
OK, zgadzam się, tylko dlaczego do "wspierania marketingowych działań firmy zaangażowanej w propagowanie swoich produktów" (i od siebie dodam, że jednak w szerszym kontekscie i nie tylko swoich produktów, bo to firmuje PTHiH) mam nie mieszać web 2.0? W końcu to nie jest jakaś wydumana ideologia polityczna czy religijna, ale po prostu odpowiednio podany zestaw specyficznych funkcji (budowanie sieci znajomych, tagclouds, blogi, forum, pewne stymulowanie aktywności userów, planowany aktywny udział lekarzy homeopatów w działaniach tej internetowej społeczności etc.), to dlaczego nie nazwać tego web 2.0? Jest to w końcu budowanie treści przez internautów i to naprawdę dość gruntownie przemyślane w swej strukturze i tematyce. Web 2.0 to jest kwestia filozofii, podejścia do internauty, a nie ściśle zdefiniowany standard ISO.
A jeśli mam być szczery, to naprawdę pierwszy raz widzę dodatkowy punkt do definicji web 2.0: "musi służyć do zarabiania kasy" :) Nie krytykuję tego, w żadnym wypadku, po prostu uważam, że nie musi. A jesli tyle się o tym mówi, to tylko dlatego, że paru ludziom udało "się sprzedać", a internet znowu, po kilku latach przerwy, jest "hot" :)
Tomasz Szer @ 2007-03-03 12:25:00
Pierwsze skojarzenie jakie mi się narzuciło w temacie działań marketingowych i Web2.0 w tle, to porównanie do społecznie odpowiedzialnego biznesu (http://www.odpowiedzialnybiznes.pl/strona.php?kat=152). Chodzi w nim o to, aby działać według pewnych zasad (prospołecznie, prośrodowiskowo), ale mimo wszystko o zysk trzeba się troszczyć.
W przypadku działań marketingowych + Web2.0, to zgoda że są działania, które na początku zakładają, że nie będą prowadzić do zarabiania pieniędzy (ale w koncu jednak prowadzą). Być może moja wypowiedź zabrzmiała zbyt kategorycznie. Raczej miałem na myśli takie działania, które pozwolą aby zainicjowane projekty Web2.0 miały szansę funkcjonować. Świetnym przykładem jest Wiki. Wygląda na to, że powoli wyczerpuje się zapał (i zasoby finansowe) na dalsze prace nad Wiki i prowadzone są dyskusje co dalej (a raczej skąd wziąć kasę).